W programie „Pytanie na śniadanie” gościły dwie kobiety, których historie chwytają za serce. Jolanta Kruczkowska zdecydowała się, by oddać do przeszczepień organy swojego syna, dzięki czemu uratowano aż sześć osób. Córeczka Katarzyny Baranowskiej, jako trzymiesięczne niemowlę otrzymała nowe serce. Obie panie krzewią teraz ideę transplantacji w całej Polsce poprzez działania fundacji, którą założyła pani Jolanta. Więcej informacji w materiale wideo.
• Jolanta Kruczkowska wyraziła zgodę na pobranie organów syna, ratując sześć osób, a córka Katarzyny Baranowskiej jako niemowlę przeszła przeszczep serca i dziś żyje normalnie.
• Obie kobiety angażują się w edukację na temat transplantacji, walczą z mitami i prowadzą działalność fundacyjną, promując dawstwo organów w Polsce.
• W rozmowie poruszono temat zasad związanych z dawstwem organów po śmierci oraz znaczenia rozmowy w rodzinie o własnej woli.
Tragedia przekuta w dobro
Bartek, syn Jolanty Kruczkowskiej, w 2010 roku uległ wypadkowi w Wielkiej Brytanii. Po stwierdzeniu śmierci mózgu rodzina została zapytana o możliwość pobrania organów.
Pani Jolanta pamięta ten moment do dziś. – Nie można opisać tego, co czuje matka, kiedy odbiera taki telefon. Byłam w takim szoku, że nie rozumiałam, co się do mnie mówi, chociaż mówiono po polsku. Ale kiedy padło pytanie o zgodę na pobranie organów, nie miałyśmy z córką żadnych wątpliwości. Skoro nie można uratować Bartka, to trzeba ratować innych – powiedziała.
Organy Bartka przekazano sześciu osobom. Wszystkie żyją i mają się dobrze. Wie o tym pani Jolanta, ponieważ wyraziła zgodę, by brytyjski odpowiednik polskiego Poltransplantu co jakiś czas wysyłał jej listy z informacją, co się u nich dzieje.
– Dwa-trzy zdania, ale jaki spokój dają... – podkreśliła.
Serce dla niemowlęcia
Niemal 18 lat temu Katarzyna Baranowska dowiedziała się, że jej trzymiesięczna córeczka Ula powinna otrzymać nowe serce. Nie było to łatwe, ponieważ podobnych zabiegów nie wykonywano wówczas w Polsce u niemowląt. Mimo wszystko lekarze z kliniki w Zabrzu zdecydowali, że podejmą się tej trudnej misji. – Dostaliśmy 20 minut na spakowanie się i wyjazd do Zabrza – wyznała pani Katarzyna.
A w jaki sposób malutka Ula dowiedziała się, że jej serduszko zostało przeszczepione? – Wiedza o przeszczepie przyszła naturalnie. Tak często jeździłyśmy do szpitala, że stał się on naszym drugim domem – stwierdziła mama 18-letniej już teraz Urszuli.
W czasie rozmowy pojawił się także temat zasad związanych z pobieraniem organów po śmierci. Jak podkreślały obie panie, wokół transplantacji wciąż krąży wiele pytań i nieporozumień, dlatego tak ważna jest rzetelna edukacja oraz korzystanie ze sprawdzonych źródeł informacji.